Gdy żona bije

Chciałbym ci wyznać tajemnicę, ale przecież już odkryłem wszystko w tytule. Tak jest, żona mnie bije. Nic dodać, nic ująć. Leje mnie srogo i bezlitośnie. Czasem lżej, czasem mocniej, ale stale. Raz za razem. Czasem zbiorę się w sobie i w przypływie głupiej odwagi odwinę się, lecz złapawszy się na tym, modlę się aby z gracją uniknęła ciosu. Próżne to jednak modlitwy i czasem nie wiem co gorsze, cierpliwe znoszenie razów, czy też stawianie oporu w rozpaczliwych próbach, które z rzadka pozwolą mi nad nią zatriumfować. Gorzkie są to zwycięstwa, bo zwiastują nieuniknione i bolesne porażki. Baty i kopniaki zdawane z uśmiechem na ustach.

Zaczęło się niewinnie

Odebrałem z paczkomatu pudełko z grą, zaniosłem do domu i dobrze ukryłem. Tuż przed świętami zawinąłem w ładny papier i wsadziłem pod choinkę. Opłatek, wigilia, śpiewanie kolęd, rozpakowywanie prezentów i oglądanie kina superbohaterskiego – jak co roku. Rankiem w pierwsze święto zasiedliśmy wreszcie do gry. Rozgrywka zapoznawcza, potem pierwsza prawdziwa i tak pykaliśmy sobie do sylwestra. Raz wygrałem ja, to znów żona – jakoś się toczyło. Aż przyszedł nowy rok…

Ten pierwszy raz

W pierwszej noworocznej partii słodka żona wdeptała mnie w ziemię. Czułem się jakbym wyswatał swoją twarz z pięścią Tysona. Do dziś widzę te gwiazdki i tunel, a na końcu światełko. Rewanż nie sprawił, że poczułem się lepiej. Rozpocząłem wyścig o własną godność, lecz co rusz potykam się o własne nogi, wywalam się przed metą i muszę znosić jej triumfy. Byłoby dobrze, gdybym te swoje walki przegrywał na punkty, ale ona czasem rzuca mnie na deski – jak za pierwszym feralnym razem i z tej gleby trudno się podźwignąć. Czuję się bezsilny. Zadzwoniłem nawet gdzie trzeba, żeby założyć sobie Błękitna Kartę, ale powiedzieli mi, że zrobią to dopiero, gdy zaaplikuje sobie dodatek – ponoć większości osób w mojej sytuacji pomaga. Zbieram pieniądze, a tymczasem znacznik militarnego zwycięstwa śni mi się po nocach.

Podsumowanie

Na poważnie, to żona, rzeczywiście potrafi mi grze 7 cudów świata: pojedynek spuścić solidny łomot i tylko ona jak dotąd umiała wygrać militarnie. Po kilkunastu partiach takie zwycięstwo nie należy już do łatwości, więc moje szanse na odgryzienie się maleją. Gra jest jednym z naszych najlepszych zakupów. Postanowiłem ten tytuł przypomnieć, bo warto go mieć w swojej kolekcji. Polecam.

  • Skalowalność

    dla 2 osób

  • Gatunek

    Kupujemy karty, wystawiamy karty, palimy karty. Zarabiamy. Zabezpieczamy surowce. Budujemy cywilizację. Ścigamy się o zwycięstwo na jeden z trzech sposobów.

  • Moja rekomendacja

    7 cudów świata: pojedynek – to świetna gra dla dwóch osób, które lubią gry lżejsze, ale nastawione są na ostrą rywalizacją i wysokie tempo. Jest to też dosyć dobra gra cywilizacyjna, która na ile to możliwe oddaje ducha starożytności. Spośród gier dla dwojga, jest to zdecydowany szczyt – od prawie 2 miesięcy nie schodzi nam ze stołu.