Zrzucam kotwicę u brzegów Puerto Rico

Żyję w Bermudzkim Trójkącie gier. Każdy z jego wierzchołków jest źródłem silnego pola, które z różnym natężeniem krzyczy: Wybierz mnie! Zagraj! Płyń do mnie! Mam coś fajnego! Jednym słowem – przyciąga. I kiedy już przybiję do brzegu znikam na dłuższy czas oddając się uciechom, które kawałek stałego lądu dla mnie ma. Aż do granic zapomnienia. Aż magnetyczna siła przestanie na mnie oddziaływać. I wówczas podnoszę kotwicę i nasłuchuję, który z dwóch pozostałych wierzchołków krzyczy donośniej. Podnoszę żagle, łapię wiatr i gnam tam czym prędzej. Bermudy to gry komputerowe, Floryda to gry fabularne, a Puerto Rico gry planszowe.

Och, zazdroszczę wam mieszkańcy San Juan, że nie musicie tułać się tak od wyspy do wyspy. Macie raj na ziemi, nieprzebrane bogactwa i mądrą społeczność. Dlatego cieszę się, że wracam, po zgoła dwóch latach błądzenia po morzu gier, z rodzaju tych, które wychodzą mi już bokiem. Ach, jałowe ziemie gier fabularnych pełne krwiożerczych plemion, watażków i potworów rzucających się sobie do gardeł – chcę o was zapomnieć. Ach, bezludne pustkowia cybernetycznych zombie, karmiących się blaskiem monitorów – jakże daleko waszym masywnym multiplayerom, do kameralnych spotkań przy planszy, przy stole, w gronie dobrych znajomych.

Wracam do San Juan z radością i nadzieją. Bo widzę tu znajome twarze, wiernych towarzyszy z pisma Świat Gier Planszowych (miej Panie, jego analogową duszę w opiece), Pomarańczowe Koszulki z Pionków, blogerów, vlogerów i redaktorów oraz (przez szacunek wymienionych na końcu) autorów pierwszej oraz drugiej fali. Fanów gier familijnych, logicznych oraz wojennych. Być wśród was to dla mnie wielki honor, a jeśli komuś recenzją sprzed wieków (Folko), albo zaniechaniem sprzed lat (Clown) zalazłem za skórę, tego proszę o wybaczenie.

O czym będę pisał? Zwierze ze mnie publicystyczne, bloger z doświadczeniem, więc z pewnością felietony, sporo myślę wspomnień z Portalowych czasów, trochę recenzji i analiz, być może mniej sformalizowane relacje z rozgrywek hex’n’counter. I polemiki w uprzejmym tonie.